blog o macierzyństwie, pasjach i spełnianiu marzenia o domu...

Najpiękniejsza opowieść o tym, co wydarzy się „Kiedyś”

Najpiękniejsza opowieść o tym, co wydarzy się „Kiedyś”

Jakiś czas temu dostałam od przyjaciółki prezent – najpiękniejszą opowieść o tym, co się wydarzyło i co może wydarzyć się „Kiedyś”(tutaj). Nie spotkałam do tej pory książki, która za każdym razem gdy ją otworzę, czytam i oglądam wzrusza mnie do łez – przy której płaczę lub wręcz szlocham… Książka, która dociera do tak głębokich emocji, które ciężko jest nazwać, określić, uporządkować. Pomimo tego, że trudno opisać i wytłumaczyć jej moc, mam wrażenie, że ona bardzo dobrze rozumie mnie…

Co wydarzy się „Kiedyś”…?

Już kilka razy zabierałam się za opisanie tej książeczki i za każdym razem stwierdzałam, że to nie ten dzień, że dziś tego nie ujmę, nie napiszę o niej dobrze… Doszłam jednak do wniosku, że nie da się wytłumaczyć słowami, na czym polega jej fenomen i magia. Każda mama musi sięgnąć po nią sama… Nie będzie żałować. Zaskakujące, że ta nieduża, oszczędna w słowach książka tak porusza, że niesie ze sobą tak potężny ładunek emocjonalny.  Kilkanaście zdań wspartych przepięknymi ilustracjami sprawia, że „Kiedyś” jest o każdej z nas – o naszej miłości macierzyńskiej, zwłaszcza o miłości matki i córki. Opowieść niby uniwersalna czytana przez  mamę w cichym pokoju, z kubkiem herbaty staje się jej własną, intymną historią – zaskakujące jak bardzo indywidualną. Resztę dopełniają nasze wyobrażenia, wspomnienia, radości, czasem lęki, obawy… Ta opowieść niby o takich małych, prostych rzeczach, gestach, emocjach mówi o sprawach wielkich i ważnych. Czytając kolejne zdania zaczynamy się zastanawiać, co nasze dziecko poczuje „Kiedyś” – w różnych momentach życia. Jakie emocje, odczucia, stany będzie przeżywało – np. gdy pierwszy raz zanurkuje w przejrzystej i chłodnej wodzie jeziora lub wejdzie do głębokiego lasu. Suma tych wszystkich doświadczeń buduje dzieciństwo, nadaje mu sens 🙂 Zdolność dzieci do dziwienia się światem jest niesamowita, a gdy wszystko przeżywa się pierwszy raz… To jest właśnie magia dzieciństwa.

Wracam do tej książki nie rzadko, nie często – ale zawsze wtedy, gdy odczuwam słabość lub brak siły, gdy dopada mnie zmęczenie i znużenie… Wystarczy, że ją otworzę i znów uświadamiam sobie, jakie mam szczęście, że jestem mamą. Książkę na pewno „Kiedyś” podaruję swojej córeczce…

Dziękuję Aniu za wyjątkowy prezent:-)

Nie zdradzę wszystkich kart, zostawię coś do odkrywania…



Dodaj komentarz